Praca i przygoda na całym świecie: Droga Julii na najwyższy szczyt Oceanii
Niektóre marzenia rodzą się po cichu – i rosną z każdym krokiem, jaki odważymy się zrobić poza własną strefą komfortu. Dla Julii, pracownicy SGS Industrial Services, właśnie takie marzenie stało się rzeczywistością w październiku: stanęła na szczycie Piramidy Carstensza w Papui Zachodniej – najwyższej góry Oceanii i jednego z najtrudniejszych technicznie szczytów w ramach projektu Seven Summits.
Pomiędzy międzynarodowymi projektami montażowymi, długimi dniami pracy i pytaniem, jak pogodzić zawód, treningi i cele osobiste, Julia podjęła prawdziwą przygodę. Jej historia w imponujący sposób pokazuje, co można osiągnąć, gdy odwaga, dyscyplina i pasja spotykają się z odpowiednimi warunkami.
Rozmawialiśmy z Julią o jej przygodzie.
Przygotowania między placem budowy a górą
Jak wyglądały Twoje przygotowania – fizyczne, psychiczne i organizacyjne?
Największym wyzwaniem była faktycznie organizacja. Każdy, kto pracuje na budowie, gdzie dni są długie i trzeba pracować w soboty, wie, że czas to cenny zasób.
Dokładnie planowałem tygodnie treningowe, przygotowywałem posiłki, a przy każdym nowym projekcie najpierw sprawdzałem, gdzie jest najbliższa siłownia, trasy biegowe lub hala wspinaczkowa.
Szczególnie wdzięczny jestem za wsparcie ze strony środowiska projektowego: podczas mojego ostatniego projektu mogłem częściej, ale za to na krócej, brać wolne – dzięki temu latem zdobyłem cenne doświadczenie wspinaczkowe w Alpach. To pokazuje mi, że w SGS wiele opiera się na komunikacji i zaufaniu. Trzeba ze sobą rozmawiać.
Nie miałem przygotowania mentalnego w klasycznym sensie. Praca na międzynarodowych placach budowy jest wystarczającym treningiem: dynamiczne środowisko, presja czasu, odpowiedzialność. To wcale nie jest tak dalekie od dnia zdobycia szczytu.
„Wiedziałem: właśnie po to to zrobiłem”
Czy była taka chwila, w której pomyślałeś: „To było tego warte”?
Na samym szczycie odczuwałam przede wszystkim ulgę – i myśl, że nie chciałabym pokonywać tej grani po raz drugi.
Prawdziwe uczucie pojawiło się później w bazie: ta wewnętrzna lekkość, ponieważ udało się.
W poprzednich miesiącach miałam wiele wątpliwości: czy agencja jest wiarygodna? Czy ten kraj jest zbyt niebezpieczny – zwłaszcza dla samotnej kobiety? Czy nie lepiej zainwestować te pieniądze w coś innego?
W końcu zrozumiałam: zrobiłam dokładnie to, co musiałam. I życzę każdemu, aby choć raz doświadczył tego poczucia własnej skuteczności.
Projekty międzynarodowe, perspektywy międzynarodowe
Pracujesz w SGS Industrial Services przy międzynarodowych projektach. Co najbardziej cenisz w tej pracy?
Moje zadania różnią się w zależności od projektu – od jakości, przez logistykę i administrację, aż po komunikację z klientami i kierownictwem. Pomagamy sobie nawzajem, uzupełniamy się.
Motywują mnie ludzie i wyzwania. Lubię pracować z kolegami i koleżankami, którzy mają większe doświadczenie ode mnie – mogę się od nich uczyć.
Szczególnie w zespołach międzynarodowych kluczowa jest otwartość. Spotykają się tu różne kultury, sposoby myślenia i realia życia. Nie trzeba wszystkiego rozumieć ani akceptować – ale trzeba szanować. Wtedy współpraca działa.
Podobieństwa między górą a placem budowy
Co łączy Twoją pracę w SGS z wspinaczką górską?
Praca zespołowa, planowanie, wytrwałość – oraz radzenie sobie z niepewnością.
Zarówno w górach, jak i podczas realizacji projektów często panuje chaos. Ważne jest, aby nie oceniać zbyt pochopnie, ale dać sobie czas. Inteligencja emocjonalna odgrywa tu dużą rolę: rozpoznanie, kiedy istnieje prawdziwe zagrożenie – a kiedy to „tylko” strach.
Na Carstensz Pyramid wyruszyłem z ludźmi, których prawie nie znałem. Zaufanie było kluczowe. Tak samo jak w codziennej pracy nad projektami: nikt nie osiąga szczytu – ani celu projektu – sam.
Spojrzenie w przyszłość
Co wynosisz z tej wyprawy dla siebie i swojej pracy?
Wdzięczność – za możliwości, które mam, i za drogę, którą już przebyłem.
Wiem, skąd pochodzę, i wiem, że wiele rzeczy nie jest oczywistych. Kiedy podejmuje się decyzje, które naprawdę do nas pasują, nawet ryzyko wydaje się być wolnością.
I tak: następny cel jest już ustalony. Ale o tym wolę porozmawiać dopiero wtedy, gdy nadejdzie odpowiedni czas.
Dziękuję, Julia!
Dzięki swojej odwadze, dyscyplinie i otwartości na nowe perspektywy Julia w imponujący sposób urzeczywistnia nasze motto „Work and Adventure, Worldwide”. Jesteśmy dumni, że w #SGSteam mamy koleżankę, która pokazuje, że praca na arenie międzynarodowej, rozwój osobisty i wielkie marzenia nie są ze sobą sprzeczne – wręcz przeciwnie, wzajemnie się wzmacniają.